Kobieta w domowej kuchni, uśmiechnięta, z delikatnym światłem padającym na twarz – symbol równowagi między domem a własnymi pasjami.
Samorozwój i czas dla siebie

Siła kobiet w codziennym życiu – każda z nas jest superbohaterką

Codzienność kobiet to prawdziwa sztuka przetrwania. Od rana do wieczora żonglujemy rolami: matki, pracowniczki, partnerki, gospodyni, przyjaciółki, a czasem i psycholożki całej rodziny. Siła kobiet w codziennym życiu nie polega na wielkich sukcesach, ale na tym, że każdego dnia ogarniamy rzeczywistość – nawet wtedy, gdy brakuje sił.

Często nawet nie zauważamy, jak wiele robimy. Bo przecież to „normalne”, że pamiętamy o urodzinach wszystkich w rodzinie, że jedną ręką mieszamy zupę, a drugą odpisujemy na służbowego maila. Że ogarniamy dzieci, zakupy, rachunki i życie tak, by każdy był zadowolony. A w tym wszystkim – gdzie miejsce dla nas?

Świat wymaga od nas coraz więcej. Mamy pracować, ale i być w pełni zaangażowanymi matkami. Mamy zarabiać pieniądze, ale i mieć czas dla dzieci. Mamy wyglądać świetnie i przy tym nie zaniedbywać domu. Ale najwięcej wymagamy… same od siebie.

To wpis o tym, jak ogromna jest siła kobiet w codziennym życiu. O tym, że jesteśmy superbohaterkami, nawet jeśli nikt nam za to nie wręczy medalu. I o tym, dlaczego czasem warto przestać gonić za ideałem i po prostu docenić siebie.

Dom i obowiązki – stereotypowe oczekiwania vs. rzeczywistość

Niby czasy się zmieniły, niby mamy równość… ale jakoś w większości domów to właśnie kobieta ma w głowie system operacyjny całego życia rodzinnego. To my „jakoś” pamiętamy, że trzeba umówić dzieci na kontrolę u lekarza, że w szafie brakuje ubrań na nowy sezon, że nadchodzi termin wywiadówki i że nauczycielka na zakończenie roku nie może dostać na pożegnanie samego uścisku dłoni 🙂

Nie zrozumcie mnie źle – mój mąż naprawdę się angażuje i wiele rzeczy bierze na siebie. Na przykład papier toaletowy. Nie wiem, czy to wynika z jego wrodzonej odpowiedzialności, czy z faktu, że mężczyźni z reguły traktują toaletę jak strefę relaksu i odosobnienia, ale w tej jednej kwestii zawsze mogę na niego liczyć. Kiedy kończy się papier, natychmiast reaguje – i za to wielki szacun.

Ale i tak często to ja pamiętam więcej. Może to wbudowany system w kobiecym mózgu, a może po prostu lata praktyki? Faktem jest, że zanim ktokolwiek w domu zorientuje się, że coś jest potrzebne – ja już to mam ogarnięte.

 

 

Uśmiechnięta kobieta w kuchni, ubrana w jasny sweter i błękitną bluzkę, z założonymi rękami – symbol siły i codzienności kobiet.

Nie będę kłamać – nikt nigdy nie patrzy na mnie z podziwem za moją super pamięć. Nikt nie mówi: „Wow, mamo, dziękuję, że przewidziałaś, że w czwartek będzie potrzebny czerwony brystol i że masz go schowanego w szufladzie!”. Chociaż, przyznaję, byłoby to naprawdę miłe.

A najlepsze jest to, że naprawdę pamiętasz. Kiedy dzieci rano pytają, gdzie są ich ulubione skarpetki – wiesz. Kiedy w połowie miesiąca ktoś nagle przypomina sobie o urodzinach babci – już masz gotowy prezent. Kiedy nagle okazuje się, że do szkoły potrzebny jest brystol, klej i wstążka na konkurs plastyczny – ty masz to w szufladzie, bo wiedziałaś o tym zanim dziecko dostało informację od nauczycielki.

To nie magia. To wyższy poziom logistyki i zarządzania, który powinien być wpisany do CV każdej kobiety.

Bo prawda jest taka, że niektóre rzeczy po prostu same się nie zrobią – ale jeśli my się za nie zabierzemy, to wszystko chodzi jak w zegarku.

Jakie kobiety nas inspirują?

Często, gdy mówimy o inspirujących kobietach, myślimy o tych, które zdobywają świat, biją rekordy i zmieniają historię. Ale prawda jest taka, że prawdziwa siła tkwi w codzienności. W łączeniu miliona ról, w pasji, w miłości do tego, co się robi – nawet jeśli czasem człowiek marzy tylko o 10 minutach ciszy i ciepłej kawie.

Dziś chcę wyróżnić kobiety, które znam osobiście, bo to one pokazują mi, że nie trzeba wchodzić na Mount Everest, żeby być mistrzynią organizacji i ogarniania życia na najwyższym poziomie. To właśnie one są dla mnie przykładem inspirujących kobiet codzienności.

  • Katarzyna Kulczyk – fotografka, mistrzyni uchwycenia emocji i klimatu w jednym kadrze. Ale fotografia to tylko część jej codzienności – oprócz tego ogarnia dwoje dzieci, psa i ogród, a do tego tworzy magiczne sesje świąteczne, które wyglądają jak z filmu o Świętym Mikołaju. W jej zdjęciach jest coś wyjątkowego – ciepło, które aż czuć przez ekran. A jakby tego było mało, ma jeszcze szklarnię, która wygląda jak wyjęta z Pinteresta i jest idealnym miejscem do bajkowych sesji. Serio, kto przy dwójce dzieci znajduje czas na to, żeby ciągle coś sadzić w ogrodzie i jeszcze robić genialne zdjęcia jedzenia, po których człowiek natychmiast robi się głodny?
  • Agnieszka z Psiej Sfery – zaklinaczka psów, behawiorystka i absolutna mistrzyni spokoju wewnętrznego. Mam wrażenie, że gdyby na jej podwórku wylądowało UFO, powiedziałaby tylko „spokojnie, zaraz coś wymyślimy” i faktycznie by coś wymyśliła. Mama bliźniaków, a przy tym nieustannie pomaga ludziom lepiej rozumieć swoje psy i budować z nimi relacje. I chociaż jej życie to pewnie niekończący się maraton między dziećmi a psami, to nigdy nie wygląda na osobę, którą łatwo wyprowadzić z równowagi. Poważnie, jeśli kiedykolwiek ktoś wynajdzie sposób na zachowanie stoickiego spokoju w każdej sytuacji, to pewnie Agnieszka będzie miała na to patent.
  • Kasia – Matelska School – to kobieta, która ogarnia wszystko – dom, pracę, syna, własny biznes – i jeszcze ma siłę, żeby uczyć innych i zarażać pozytywną energią. Gdyby istniał ranking ludzi, którzy mają wszystko pod kontrolą, Kasia pewnie byłaby w pierwszej trójce. I pewnie jeszcze by to jakoś zmonetyzowała. Nie wiem, jak to zrobiła, ale przy niej kompletnie przełamałam się do mówienia po angielsku. I to nie jakimś sztywnym, podręcznikowym angielskim typu „Hello, how do you do?”, tylko takim prawdziwym, codziennym, slangowym, którym mówią Brytyjczycy na ulicy. Dzięki niej wiem, jak powiedzieć, że coś jest totalnie bez sensu, że ktoś gada głupoty, albo jak rzucić luźne „Dobra, lecę, bo mam milion spraw na głowie” – i to wszystko tak, że nikt mnie nie weźmie za turystkę z rozmówkami w ręku. To się ceni! Gdyby w szkole tak uczono angielskiego, pewnie wszyscy biegle gadalibyśmy już od podstawówki! 😊 Poza językiem uczy mnie jeszcze jednej, równie ważnej rzeczy – że nie trzeba bać się zarabiania pieniędzy.  
  • Monika –Amigo Jack i Petitmit – kiedy tylko zobaczyłam, z jaką pasją opowiada o Jack Russell Terrierach, wiedziałam, że to od niej chcę mieć psa. Miłość do tych czworonogów widać w jej oczach, a jej hodowla Amigo Jack to nie „produkcja psów”, tylko prawdziwa pasja i dbałość o każde zwierzę. Ale to jeszcze nic. Monika to kobieta, która ogarnia nie tylko swoje dzieci, ale też całkiem sporą gromadkę psich dzieciaków. To już nie jest zwykły level macierzyństwa – to LEVEL HARDCORE. I jakby tego było mało, razem z mężem prowadzi markę naturalnych karm dla diety BARF Petitmit. Szczerze? Jestem pewna, że jej doba ma więcej godzin niż moja.

Każda z nich ma swoją pasję, swoją siłę i swój sposób na codzienność. Każda z nich inspiruje mnie tym, jak łączy różne role i daje z siebie tyle, ile może – i to wystarcza.

Bo właśnie o to chodzi w kobiecej sile – nie o perfekcję, nie o wielkie sukcesy, ale o to, że codziennie robimy swoje i robimy to dobrze.

Jakie wymagania stawia przed nami świat – a ile my wymagamy od siebie?

Gdybyśmy miały zebrać wszystkie oczekiwania, jakie świat ma wobec kobiet, lista pewnie ciągnęłaby się jak kolejka do lekarza na NFZ.

Mamy być ambitne, spełnione zawodowo, zarabiać niezależnie, ale jednocześnie być obecne dla dzieci na 100% i zawsze gotowe na spontaniczne zabawy w dinozaury czy budowanie baz z kocy. Mamy dbać o dom, o relacje, o zdrowie, o rozwój – a najlepiej jeszcze wyglądać przy tym jak z okładki magazynu i mieć zawsze świeżo pomalowane paznokcie.

I niby teoretycznie świat mówi: „Nie musisz być idealna, zwolnij, odpuść”, ale potem i tak Instagram podrzuci ci zdjęcie idealnie czystego salonu z trzema uśmiechniętymi dziećmi, zdrowym obiadem na stole i podpisem: 'Kluczem jest organizacja’.

Prawda jest jednak taka, że najwięcej wymagamy od siebie my same.

Często to, jak bardzo jesteśmy dla siebie surowe, wynika z naszych doświadczeń z dzieciństwa i wzorców wyniesionych z domu. Jeśli chcesz zgłębić ten temat, koniecznie przeczytaj:

Dlaczego warto wybaczyć rodzicom?

Wymagamy od siebie same bo czy ktoś naprawdę mówi nam, że musimy mieć dom jak z katalogu i wszystko pod kontrolą? Czy to my same nie czujemy niepokoju, kiedy po prostu usiądziemy na chwilę i nic nie robimy?

Ile razy zdarzyło ci się próbować odpocząć, ale zamiast tego myślałaś o tym, co jeszcze trzeba zrobić?

 „Powinnam coś ugotować, przecież znowu jemy na szybko.”

„Muszę pomyśleć nad jakimś kreatywnym sposobem spędzania czasu z dziećmi.”

„Może warto by było popracować nad sobą? Zapisać się na coś? Ogarnąć coś?”

Nie potrafimy po prostu odpuścić i przyznać, że już teraz robimy wystarczająco dużo.

A może czas powiedzieć sobie: Jestem wystarczająca. Robię, co mogę. I to jest okej.

Jak się doceniać? Lista rzeczy, które możemy zrobić dla siebie

Skoro już ustaliłyśmy, że codzienność kobiet to poziom organizacyjnego ninja, to teraz czas na coś ważnego – docenienie siebie. Bo jeśli same tego nie zrobimy, to raczej nikt nie wręczy nam medalu za „Najlepszą ogarniaczkę wszechświata” (a szkoda).

Ale jak doceniać siebie, kiedy doba ma tylko 24 godziny, a priorytetem zawsze są inni? Sposoby są dwa: szybkie momenty dla siebie w ciągu dnia i dłuższe chwile, które można zaplanować.

Szybkie sposoby na złapanie oddechu (5-15 minut w ciągu dnia)

  • Przerwa na kawę/herbatę… i tylko na nią! – Nie między jednym obowiązkiem a drugim, nie z telefonem w ręku, ale tak, żeby naprawdę poczuć ten moment.
  • Zamknięcie się w łazience na 5 minut – absolutna cisza. – Może nie jest to ekskluzywne spa, ale działa zaskakująco dobrze.
  • Szybka joga / rozciąganie / 3-minutowa medytacja. – Bo czasem zamiast kolejnej kawy, nasze ciało potrzebuje rozruszania i oddechu.
  • Dziennik wdzięczności – Zapisz trzy rzeczy, które dziś zrobiłaś dobrze. (Tak, „wyprałam rzeczy zanim zabrakło czystych skarpetek” to też osiągnięcie).
  • Muzyka na słuchawkach – Choćby jedna ulubiona piosenka, ale na full, z zamkniętymi oczami.
  • Śmiech! – Coś głupiego na w Reelsach na Instagramie, memy – cokolwiek, co sprawia, że na chwilę zapominasz o wszystkim innym.

Siła kobiet w codziennym życiu nie bierze się tylko z tych krótkich chwil dla siebie

Dłuższe sposoby na czas dla siebie (rano/wieczorem, jeśli się uda 😅)

  • Spacer solo (dopuszczalny psi przyjaciel)– bez rozpraszaczy. – Po prostu idź przed siebie, bez telefonu, bez miliona myśli.
  • Czytanie książki dla czystej przyjemności – Nie poradnika, nie „jak być lepszą wersją siebie” (to zdecydowanie o mnie!), tylko czegoś, co sprawia, że odpływasz myślami w inny świat.
  • Pisanie do siebie listu – Brzmi dziwnie? A jakbyś miała napisać list do najlepszej przyjaciółki, która właśnie przeżywa trudny czas? Co byś jej powiedziała? To teraz… napisz to sobie.
  • Szycie, rękodzieło, malowanie, fotografia – cokolwiek, co sprawia, że tworzysz. – Bo robienie czegoś własnymi rękami to najlepsza terapia.
  • Pianino / gra na instrumencie / śpiew – To czas tylko dla ciebie, twój moment oderwania się od rzeczywistości.
  • Dłuuuuga kąpiel / prysznic – Nie szybkie opłukanie się między jednym obowiązkiem a drugim, ale rytuał totalnego resetu.
  • Świadoma cisza – zero ekranów, zero rozpraszaczy, po prostu odpoczynek. – Czasem nie trzeba robić nic. I to też jest ok.

Mamy skłonność do myślenia, że robienie czegoś dla siebie to egoizm. Ale wiesz co? Nie da się dbać o innych, jeśli same jesteśmy na skraju wyczerpania.

Więc jeśli dziś jedyne, co uda ci się zrobić dla siebie, to ciepła kawa i pięć minut ciszy w łazience… to już sukces.

A jeśli masz wyrzuty sumienia, to bierz przykład z mężczyzn. Oni potrafią spędzić w łazience 30 minut „załatwiając sprawy”, więc nasze pięć minut to naprawdę skromna inwestycja w zdrowie psychiczne 😆

Jak przestać się obwiniać i zacząć się doceniać?

Ile razy zdarzyło ci się pomyśleć: „Mogłam zrobić więcej”, „Mogłam lepiej się zorganizować”, „Powinnam była znaleźć czas na to i na tamto”?

Tak jakbyśmy żyły w jakimś alternatywnym wszechświecie, gdzie doba ma 48 godzin, dzieci same się sobą zajmują, a obowiązki domowe znikają jednym pstryknięciem palców. 

Tylko że… nie żyjemy w takim świecie.

Żyjemy w rzeczywistości, gdzie:

czasem obiad to kanapki, bo nie ma sił na gotowanie,

czasem bajka dla dziecka to jedyny sposób na chwilę spokoju,

czasem bałagan w salonie to znak, że było wesoło i nikomu nie stała się krzywda.

I wiesz co? To jest ok!

Nie musisz być perfekcyjna.

To, że czasem coś nie idzie zgodnie z planem, nie oznacza, że sobie nie radzisz.

Nie musisz ogarniać wszystkiego sama.

Prośba o pomoc nie jest oznaką słabości, tylko mądrego zarządzania energią.

Nie jesteś gorsza, jeśli czasem coś zawalisz.

Twoje dziecko nie zapamięta tego, że zapomniałaś kupić ulubiony jogurt, ale zapamięta, jak często się do niego uśmiechałaś.

Nie musisz się porównywać.

Każda z nas ma inne życie, inne wyzwania, inne priorytety. To, że ktoś pokazuje w sieci swoje „ogarnięte życie”, nie oznacza, że nie ma chaosu za kulisami.

Bo bycie mamą, kobietą, człowiekiem… to nie wyścig.

Może zamiast skupiać się na tym, czego nie zrobiłyśmy, zacznijmy zauważać, jak wiele rzeczy jednak udało się zrobić?

Bo każdego dnia wstajemy, działamy, troszczymy się o innych. To już jest sukces.

Wyzwanie dla ciebie – Co dziś zrobiłaś dla siebie?

Skoro już wiemy, że każda z nas jest superbohaterką codzienności, to teraz czas na chwilę refleksji i praktyczne działanie.

Bo my, kobiety, mamy tendencję do niedoceniania siebie i wszystkiego, co robimy. Często skupiamy się na tym, co jeszcze trzeba zrobić, zamiast zauważyć, ile już zrobiłyśmy.

Więc mam dla ciebie małe wyzwanie.

Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl: Co dziś zrobiłaś dla siebie?

Wypiłaś kawę, zanim zdążyła wystygnąć?

Znalazłaś pięć minut, żeby po prostu usiąść i nic nie robić?

Kupiłaś coś, co sprawiło ci radość (małe guilty pleasure), chociaż „nie było to niezbędne”?

Powiedziałaś sobie „Dobra robota” zamiast „Mogłam zrobić więcej”?

Jeśli tak – super! Jeśli nie – może to właśnie ten moment, żeby pomyśleć, co możesz zrobić jeszcze dziś, tylko dla siebie?

I koniecznie podziel się tym w komentarzu! Bo każda z nas potrzebuje czasem przypomnienia, że jesteśmy wystarczające, robimy dużo i zasługujemy na chwilę dla siebie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *